Zwiedzanie Willi Florenckich

Anglo-Florentczycy, podobnie jak wielcy biali łowcy, burra sahib i plantatorzy herbaty na Cejlonie, zniknęli w mgle, która pochłonęła imperialną cywilizację Wielkiej Brytanii. Wnukowie angielscy i amerykańscy - i niezbyt wielcy - zaczęli napływać do Florencji na początku 19X wieku i pozostali przez II wojnę światową, po czym większość z nich nagle się rozpadła. I tyle z tego, co wiemy o Anglo-Florentczykach i ich willach na wzgórzach nad Florencją, pochodzi od Edith Wharton lub Henry'ego Jamesa, który w Godziny włoskie napisali elegię do ich uroczego życia: „Cóż to za spokojne, zadowolone życie, z romantycznym pięknem jako częścią codziennej faktury!”

Chociaż tego życia nie można już oglądać, można je doświadczać zastępczo. Tego lata La Pietra, jedna z największych renesansowych willi we Florencji, po raz pierwszy zostanie otwarta dla publiczności. W 1994 Uniwersytet Nowojorski odziedziczył La Pietrę od Sir Harolda Actona, ostatniej pozostałości przedwojennej kultury anglo-florenckiej. Uniwersytet, który korzysta z willi na konferencje między głowami urzędników państwowych i sędziów Sądu Najwyższego, a także na edukację na poziomie licencjackim, wydał ponad $ 15 na renowację budynków i ich ogrodów do jamesowskiej świetności. La Pietra została bogato haftowaną scenografią zaprojektowaną, by przywołać dawne życie, majestatyczne i zamknięte w sobie.

La Pietra - „kamień” - znajduje się jedną milę od Porta San Gallo, wejścia do Starego Miasta we Florencji. Jedziesz tam wzdłuż Via Bolognese, mijając nowoczesne bloki mieszkalne, aż dojdziesz do bramy, która otwiera się na oścież - i tam jesteś na górnym końcu długiej linii cyprysów, naprzeciwko wielkiego ochry palazzo, z porośniętymi gajami oliwnymi po obu stronach na przestrzeni akrów 57. Jest coś niemal komicznie cudownego w tym efekcie: tutaj miasto z krętą aleją; tam, po drugiej stronie muru, wieś, żyzna i szaro-zielona.

Sir Harold Acton był, wśród swoich różnych powołań, historykiem włoskiego renesansu. Wspomnienia z estety, pierwszy tom jego autobiografii, zawiera obszerną relację o pochodzeniu La Pietry. Ziemia na wzgórzach Montughi została kupiona w 1460 przez Sassetti, starożytną rodzinę Florencji, której głowa, Francesco di Sassetti, zrobiła fortunę jako bankier Lorenza de 'Medici we Francji. Kwadratowy dwór z fryzami wyrzeźbionymi w szarym stiuku został zbudowany na najwyższym wzgórzu, z widokiem na Florencję i katedrę. Gdyby tereny były pokryte, wówczas, tak jak są teraz, sosnami parasolowymi i osobliwie wiecznie zielonymi toskańskimi wiecznie zielonymi gałęziami, których gałęzie zwijały się w górę w grzybową czapkę, La Pietra musiała wyglądać jak krajobraz Botticellego, niemal współczesnego Sassettiego.

W 1564 La Pietra została sprzedana innej wielkiej florenckiej rodzinie, Capponi. Sir Harold pisze (niektórzy współcześni uczeni nie zgadzają się), że kardynał Luigi Capponi, potężna postać z połowy dekad 17X wieku, nadzorował rozbudowę i modernizację osiedla. Capponi pozostają jednym z najbardziej wzniosłych klanów we florenckiej hierarchii dziobania. Neri di Capponi, wieloletni sędzia i prawnik kanoniczny 76, powiedział mi, że jego rodzina służyła w Signoria - starożytnym rządzie miejskim Florencji - od około pokolenia przed Dantem. Wspomniałem, że właśnie odwiedziłem jego dawny dom rodzinny. Odwrócił się do mnie z rozbawieniem i powiedział: „Wiesz, jesteśmy bardzo dużą rodziną. Mamy tak wiele domów. W którym byłeś?”

W połowie 19X wieku zubożała szlachta florencka wynajmowała i sprzedawała swoje wiejskie miejsca Anglikom i Amerykanom po przystępnych cenach. W Godziny włoskieJames zauważył, że „500 rocznie można było kupić za trzydzieści okien”. Angielska mania dla Toskanii była w pełnym ruchu. W 1907 rodzice Sir Harolda, Arthur i Hortense Acton, kupili La Pietrę od oddziału rodziny Capponi. Arthur Acton był handlarzem dzieł sztuki, który zawarł jedno z tych szczęśliwych anglo-amerykańskich małżeństw z przełomu wieków: ojciec Hor-tensego był założycielem Illinois Trust & Savings Bank. Niewiele wiadomo o którymkolwiek z nich, poza szybkimi szkicami Sir Harolda w swoich wspomnieniach, ale jasne jest, że Arthur był nieustępliwym partnerem w rodzinie; Hortense był cichszy, bardziej książkowy. I to Hortense, a nie Arthur, dokonał wielu zakupów sztuki pary.

Actons byli bogatymi, wyrafinowanymi srokami, i szli na zakupy 35. Kupili ważne wczesnorenesansowe obrazy i nieistotne „scuola di” Renesansowe obrazy; kupili drewniane figurki chłopskie; fałszywa chinoiserie; Jawajskie kukiełki; malutkie obrazy religijne lokalnych zakonnic; barokowe rzymskie lustra i barokowe łóżka, które wyglądają, jakby zaprojektował je Bernini; Lalki neapolitańskie cr? Che; wspaniałe flamandzkie i włoskie arrasy; Dywany perskie; naczynia i srebro. I nie tyle pokazywali ten dziki zestaw przedmiotów, ile żyli z nimi, ciągle je przesuwając, aby stworzyć aresztujący, a nawet zabawny zespół. Stanowili parę pięknych, polichromowanych rzeźb z drewna z początku 13X wieku, przedstawiających Dziewicę Maryję i Świętego Jana Ewangelistę, tak że Dziewica gestykuluje lewą ręką, a Świętego Jana prawą w stronę wspaniałego kominka w głównej jadalni. Ta-da!

Słowo willa oznacza nie tyle budynek, co budynek w ogrodzie i szerszy krajobraz - pomysł, który pochodzi z rzymskiego Augusta. Zawsze dostosowywani florenccy, jak również sami Anglicy, poddali się modzie na „angielskie” ogrody z trawnikami i kwiatami oraz plantacjami egzotycznych drzew. We włoskich ogrodach i willach, opublikowanych w 1904, Edith Wharton ubolewała, że ​​„być może we Włoszech nie ma regionu tak bogatego w wille i tak pozbawionego starych ogrodów jak dzielnica Florencji”. W rzeczywistości neoklasycystyczny ogród, który był uważany za niezbędny w 18 wieku, był dość „niezależny od uprawy kwiatów”, jak pisze Wharton, a jego trzema składowymi elementami były „marmur, woda i wieczna zieleń”. Ogród miał harmonizować zarówno z całkowicie stworzonym przez człowieka światem domu za nim, jak i ze światem przyrody podere lub farmy poza nim.

Wharton nawet nie wspomina o La Pietra, która jest kolejnym smutnym przykładem angielskiego ogrodu zastępującego neoklasycystyczny oryginał. Ale Arthur Acton, który studiował w paryskiej szkole Beaux-Arts w Paryżu, bardzo dobrze rozumiał subtelne harmonie włoskiej architektury krajobrazu i spędził lata kształtując bardzo osobistą wersję renesansowego ogrodu. Z kolei New York University zainwestował niewielką fortunę w przywrócenie arcydzieła Artura. Ogród, który rozciąga się za i po obu stronach domu i wygląda z jednej strony na wzgórza Vallombrosa za Florencją, składa się z tarasów lub trawników podzielonych żywopłotem i topiary oraz pergolami i niskimi ścianami oraz klasycznym posągiem. Każda przestrzeń jest jak osobny pokój z własnymi widokami i meblami z marmuru i zieleni (a czasem wody), a nawet z własnym zapachem. Być może najpiękniejszą częścią ogrodu jest limonaia o wysokich ścianach, z rzędem drzew cytrynowych biegnących po środku, a z tyłu zdobiona szopa z XXUMX wieku, w której drzewa są przechowywane w zimie. Ogród jest tak pomysłowo zaprojektowany, jak sam dom.

W późnych latach dwudziestych i dwudziestych Sir Harold pisze: „Moi rodzice powitali w willi pół Florencji, a także wędrownych dyrektorów muzeów i krytyków sztuki”, którzy przybyli, by przyjrzeć się arcydziełom i sztukom. Czytając jego wspomnienia i inne relacje, masz wrażenie nieustannej rozrywki i rozrywki między wiejską willą a miejskim pałacem. Były herbaty tango i fantazyjne bale z motywami „orientalnymi”. Jedno zdjęcie pokazuje Arthura i Hortense'a w turbanach i bajecznych strojach z koralików zaprojektowanych przez Poireta z perskich miniatur. Wściekłość za przebieranki i występy przetoczyła się przez anglo-włoską elitę dnia. Actons wystawiali zaimprowizowane przedstawienia teatralne w tarasowym ogrodzie. Serge Diaghilev złożył wizytę, podobnie jak Max Beerbohm, Rebecca West, Hugh Walpole. Ekscentryczne Sitwells rozbili obóz w pobliskim Montegufoni, a Bernard Berenson, niezrównany koneser i wielki przyjaciel młodego Harolda, wystąpił w I Tatti. Sir Harold, który uważał swojego ojca za zimnego i niezadowolonego, pisze, że Arthur wolał „zmieniający się kalejdoskop nieznajomych” od prawdziwych przyjaciół i zawsze był gotowy powitać każdego z listem polecającym.

Harold Acton wychowywał się w niespotykanej i teatralnej atmosferze, aw Oksfordzie stał się znanym i cennym estetą, poetą i powieściopisarzem; wyobrażał sobie, że jest równy swojej przyjaciółce Evelyn Waugh, choć recenzje szybko uświadomiły mu, że nie jest. Zarówno modernistyczny, jak i antykwariusz z temperamentem, stał się historykiem i swego rodzaju egzotycznym wędrowcem, podróżując do Chin w 1932 i pozostając tam przez dekadę. Dopiero po wojnie sir Harold nieco niechętnie powrócił do La Pietra; jego rodzice przegrali wojnę w Szwajcarii, a następnie wrócili, a Harold wrócił do domu, aby się nimi opiekować, i w efekcie został kustoszem ich willi.

Sir Harold był, pod każdym względem, dowcipnym, erudycyjnym i uroczo dziwnym rozmówcą, postacią niezawodnej i wykwintnej grzeczności. Kiedy jednak spytałem Neri di Capponiego, co pamięta o sir Haroldu, po krótkiej chwili pomyślał, że wymyślił to zdanie. Inni zauważyli to samo poczucie pośrednictwa i przebiegłości. Wraz ze śmiercią Berensona, jego starzejącego się mentora w 1959, Sir Harold stał się ostatnim ze świętych monstresów - obowiązkowa wizyta dla kultywowanych lub przynajmniej dobrze skomunikowanych podróżników chcących uchwycić umierające światło przedwojennego świata. Niewiele dodał do kolekcji swoich rodziców, ale przynajmniej do ostatnich lat z miłością zachował zarówno dom, jak i teren.

Sir Harold miał nadzieję zostawić La Pietrę jego macierzystej uczelni, Christ Church w Oksfordzie, ale kolegium nie było stać na utrzymanie go. Tylko coraz bardziej zglobalizowane uniwersytety amerykańskie miały niezbędne zasoby; i tak, jak Berenson zostawił I Tatti na Harvardzie, a inni zostawili swoje palazzi Johnsowi Hopkinsowi i Georgetown, Sir Harold przekazał La Pietrę NYU. Okazało się, że była to mądra decyzja. Uniwersytet kwaterował studentów 400 w innych budynkach na terenie iw centrum Florencji; dodatkowe przychody pokryły ogromne koszty konserwacji. Od wczesnego 1998, kiedy prace zaczęły się na dobre, aż do wczesnego 2002, NYU utrzymywało około 140 ludzi pracujących nieprzerwanie nad budynkami i ogrodem. Dom Actonsa został praktycznie zdemontowany w celu zainstalowania klimatyzacji oraz nowej instalacji wodno-kanalizacyjnej i okablowania, podparcia starych belek, usunięcia pleśni i tak dalej. Każdy przedmiot został usunięty, aby go wyczyścić i naprawić, a następnie odłożyć dokładnie tam, gdzie zostawił go Sir Harold, gdy zmarł.

La Pietra to nie tyle muzeum, co przywołanie życia niezwykłej rodziny w niezwykłym otoczeniu. I wciąż jest - a raczej po raz kolejny - miejscem do życia. Jeśli natkniesz się na, powiedzmy, sędziego Ginsburga na sali di caminetto, możesz zapytać o najnowsze plotki Trybunału.

La Pietra, 120 Via Bolognese; 39-055 / 50071; zwiedzanie willi i ogrodu rozpocznie się w lipcu 2003.