Poznaj Artystów Syryjskich Uchodźców, Którzy Przekształcają Współczesny Berlin

% ad rr

W piątek wieczorem w Werkstatt Der Kulturen, piwnicy w modnej berlińskiej dzielnicy Neuk? Lln, zespół o nazwie Berlin-Bagdad Bahn kazał wszystkim publiczności klaskać zgodnie. Jego syryjski piosenkarz, Wasim Ghrioui, stał skąpany w niebieskich światłach, a jego duszny głos drżał w rytm akordeonu, oudu i kontrabasu. Grupa, w skład której wchodził także urodzony w Niemczech Kurd, Włoch, Gruzin i inny Syryjczyk, grał libański klasyk „Ah Ya Zein”. Piosenka zabrała publiczność w muzyczną podróż z Europy na Bliski Wschód. jako kolej Berlin-Bagdad - donkiszot, wczesny 20th- przedsięwzięcie z wiekiem, dla którego zespół został nazwany - kiedyś próbowało to zrobić.

Był to dopiero drugi występ Berlin-Bagdad Bahn, ale sala była pełna. Ghrioui, łysy, o głęboko osadzonych brązowych oczach i aquilinicznym nosie, śpiewał w dziewięciu językach, wykonując klezmerskie ballady; pieśni ludowe z Bałkanów, Kurdystanu, Armenii i Czeczenii; oraz syryjskie i perskie klasyki. Między liczbami młoda kobieta czytała w historii krótkie riffy na temat uchodźców - ludzi opuszczających domy, wsiadających do łodzi i pociągów, zaginionych ziem i rodziny daleko. Potem muzyka, nawiedzona i pełna życia, zacznie się od nowa. Publiczność była zachwycona. „Próbujemy wzbudzić poczucie tolerancji” - powiedział mi później Ghrioui. „Stara się nadać wielokulturowemu obrazowi - nie lubię tego mówić, ale„ integracji ”. To nie tylko syryjska sprawa. ”

Podczas bisu kilku młodych Arabów w kącie wydało okrzyki, na przemian wyciągając ramiona i wystając biodrami w rytm rytmu, jak w domu w Damaszku. Po drugiej stronie pokoju w kącie tańczyła blondynka w muumuu w kolorze różowego dnia, szarpiąc się z boku na bok, wykonując ruchy, jakich można się spodziewać w klubach techno, z których słynie Berlin. Pośrodku kilka niemieckich dziewczyn wstało i spróbowało swoich własnych improwizowanych tańców w stylu arabskim, niezgrabnie potrząsając biodrami, podnosząc ręce i śmiejąc się z siebie.

Występ berlińskiego syryjskiego zespołu rockowego Khebez Dawle. JURE MAKOVEC / Stringer / Getty Images

Dziś w Berlinie zderzają się sceny kulturowe Europy i Bliskiego Wschodu, a ja zająłem miejsce w pierwszym rzędzie. Od ponad dekady artyści z całego świata szukają stolicy Niemiec jako tańszej alternatywy dla Nowego Jorku, Londynu i Paryża, przekształcając miasto jako nowe centrum kultury w Europie. Podczas gdy syryjscy artyści i intelektualiści, którzy przybyli niedawno, nie przyszli nie z wyboru, ale aby uciec od sześcioletniej wojny domowej, która spustoszyła ich kraj, dołączyli do dynamicznie rozwijającej się społeczności twórczej. Teraz ci uchodźcy zmieniają kulturę miasta tak samo, jak są przez nią zmieniani.

„Wcześniej obserwowałem Berlin” - powiedział Ghrioui. „Teraz obserwuję zmiany, które Syryjczycy wprowadzają w Berlinie”. Latek 35 był częścią pierwszej fali uchodźców przylatujących z Libanu w 2013 w ramach rządowego programu relokacji w ramach „kwoty intelektualnej”. „Kiedy przyjechał trzy lata temu, powiedział mi, że odkrył, że w mieście zarejestrowani są tylko syryjscy uchodźcy 13. Według niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców w pierwszej połowie 2016 Syryjczycy 22,471 złożyli wniosek o azyl.

W Damaszku Ghrioui tworzyła mozaiki i malowała. Od czasu opuszczenia Syrii rozgałęził się, częściowo dlatego, że nie miał zasobów ani przestrzeni, aby realizować te oryginalne pasje. Trzykrotnie wystawił sztukę autobiograficzną w Berlinie i raz w Hamburgu, a następnie planuje zaadaptować ją do powieści graficznej. Pracuje także nad drugą sztuką, projektem wideo, dokumentem i wystawą sztuki.

Ghrioui i jego przyjaciółkę Emily Dische-Becker poznałem w S? Dblock, kawiarni w Kreuzbergu, tradycyjnie tureckiej dzielnicy Berlina, która szybko gentryfikuje. Dische-Becker to niemiecko-amerykański filmowiec i dziennikarz pracujący nad dokumentem o syryjskim zespole rockowym z Berlina Khebez Dawle, którego członkowie pojawili się na pierwszych stronach gazet po przybyciu na grecką wyspę Lesbos i natychmiast zaczęli rozdawać płyty CD na plaży. „Nie zdecydowałem się tu przyjechać” - powiedział Ghrioui, rzucając papierosem przy stole piknikowym na świeżym powietrzu. „Mieszkałem w Libanie w tak okropnej sytuacji i dzięki przypadkowi mogłem tu przyjechać, więc przyszedłem i starałem się jak najlepiej z tego skorzystać. Ale później uświadomiłem sobie, że znalazłem się w najlepszym miejscu dla mnie. ”

Przed wiekami berliński Gendarmenmarkt, plac otoczony niemieckimi i francuskimi kościołami, służył jako schronienie dla francuskich kalwinistów. Joe Daniel cena / Getty Images

Dische-Becker, pochodząca z Berlina mieszkająca również w USA i Bejrucie, zauważyła zmiany w swoim mieście od czasu masowego napływu uchodźców w ubiegłym lecie: nowe syryjskie restauracje, częściej mówi się po arabsku na ulicach. „Berlin oczywiście uznaje stolicę kultury, którą przynoszą Syryjczycy” - powiedziała. Mimo to przyznała, że ​​jest sfrustrowana, gdy słyszy członków Khebeza Dawle'a szufladkowanych jako „uchodźcy” zamiast „syryjskich muzyków”. „To jak:„ Jesteś tylko uchodźcą, jesteś osobą na wygnaniu ”- powiedziała. .

Ghrioui pokiwał głową. „To jakoś modna rzecz”.

Współczesny Berlin słynie z życia nocnego, hedonizmu i anarchii. Ulice pokryte są graffiti, niedopałkami papierosów i pustymi butelkami po piwie. Wielu Syryjczyków, których tam spotkałem, powiedziało mi, że to zaburzenie sprawia, że ​​miasto bardziej przypomina dom. „Jest brudny, otwarty, mieszany” - powiedział dramatopisarz Mudar Alhaggi. „To bardzo normalne miasto. Trudno to znaleźć w innych europejskich miastach, które są bardzo czyste. ”

Zderzenie kultur jest widoczne w fizycznych przestrzeniach Berlina. W Tempelhof, lotnisku, który stał się ukochanym parkiem miejskim, uchodźcy przebywają w starych hangarach. Porta-Potties z inauguracyjnego Lollapalooza w Europie zostały dla nich przygotowane. Hazem Alhamwi, rysownik i filmowiec z Damaszku, spotkałem w pobliskim ogródku piwnym. Powiedział mi, że chociaż jego sztuka porusza te same tematy, co w Syrii - ból dzielony poza granicami - przebywanie w Berlinie zmieniło jego podejście. „Jestem teraz bardziej polityczny” - wyjaśnił. „Wcześniej w Syrii pracowałem tak, jak wielu irańskich artystów, unikając bezpośrednich problemów politycznych lub seksualnych.”

Lolapalooza w berlińskim Tempelhof, parku miejskim zamienionym na lotnisko. Dzięki uprzejmości Lollapalooza Berlin; Zdjęcie Stephan Flad

Film Alhamwi, Z mojego pokoju w Syrii, nadawany na antenie francusko-niemieckiego kanału telewizyjnego Arte, odnosi się do wolności i dyktatury z autobiograficznego punktu widzenia. Po nakręceniu filmu w swoim domu w Damaszku, pojechał do 2014 do Francji, aby go edytować, ale tylko po to, by zdać sobie sprawę - z powodu natury politycznej projektu i eskalacji konfliktu w Syrii - że nie może wrócić do domu. Zamiast tego przyjechał do Berlina, gdzie dołączyła do niego jego żona. „Berlin to miejsce dla artystów, filmowców” - powiedział mi. „Dla mnie oddycham tutaj. Cały czas pracuję. Jest o wiele lepiej. ”

W swoim kolejnym filmie Alhamwi planuje współpracę z niemieckimi artystami. „Ważne jest, aby znaleźć nasze podobieństwa” - powiedział mi. „W głębi duszy ludzie są dobrzy. Dzieje się wiele nieporozumień, ponieważ nie rozumiemy nawzajem bólu. ”

Niektórzy Syryjczycy starają się znaleźć podobieństwa, pokazując Niemcom bogactwo swojego kraju - wyjaśniając, skąd pochodzą i co zostawili za sobą. Raz w miesiącu Bassam Dawood, syryjski aktor i Rachel Clarke, szkocka artystka, przyjmują garść syryjskich wolontariuszy z historiami do opowiedzenia w różnych teatrach w całym Berlinie. Początkujący thespianie wykonują pokaz mówiony o nazwie Storytelling Arena, w którym opowiadają historie o życiu codziennym w Syrii przed wojną, o miłości i stracie, o przyjeździe do Niemiec, a czasem o samym konflikcie. Opowiadają swoje historie, zdanie po zdaniu, po arabsku z tłumaczeniem, aby członkowie publiczności mogli poczuć moc oryginalnego języka. Syryjski zespół gra między wykonawcami.

„Niemcy dopiero zdobywają wizerunki uchodźców z mediów - że Syria to tylko śmierć, zniszczenie i wojna, ludzie uciekają. Ale mamy bardzo humanitarne historie. Mamy ludzką historię i teraz takie historie się dzieją - powiedział mi Dawood. „Chciałem, żeby Niemcy naprawdę wiedzieli, co stało się z narodem syryjskim”. Programy zostały wyprzedane, odkąd wystartowały na początku 2016.

Czasami publiczność jest zszokowana, powiedział Dawood, tym, jak dużo śpiewu, tańca i biesiadowania towarzyszy te często smutne historie. Podczas jednego z ostatnich programów jeden z widzów stwierdził, że albo komedia, albo tragedia musiały być kłamstwem - nie mogło być obu. „Zaśmiałem się i powiedziałem:„ Nie, jesteśmy Syryjczykami, to jest nasze życie ”, wspominał Dawood. „Tego samego dnia doświadczasz obu. Doświadczasz smutku i łez, radości i śmiechu. ”

Prenzlauer Berg, jedna z bardziej ekskluzywnych dzielnic Berlina, jest domem dla kawiarni Al Hamra ?, odwiedzanej przez wielu syryjskich uchodźców. Autobus? Fotografia / Getty Images

Dawood poznałem w kawiarni Al Hamra ?, w ekskluzywnej dzielnicy Prenzlauer Berg. Ciemne, czerwone wnętrze kawiarni jest bardziej punkowe w Berlinie niż tradycyjny Damaszek, ale słychać echa zadymionych kawiarni na całym Bliskim Wschodzie, które serwują gorzką, mocną kawę i Szisza. Pomimo stosunkowo złej jakości hummusu, Al Hamra zamienił się w miejsce spotkań syryjskich artystów. Większość ludzi, z którymi rozmawiałem, chciała się tam spotkać.

Nawet po sukcesie Storytelling Arena przejście na Dawood było trudne. Dzięki swojej masywnej ramie i dużym szczękom prężny aktor wygląda, jakby był stworzony na scenę. Ale aby pracować w niemieckim filmie i telewizji, musisz mówić po niemiecku, języku, który jest trudny do nauczenia się, a jeszcze trudniejszy do stworzenia własnego jako aktora. „Zaczynanie tutaj nie zaczyna się nawet od zera, zaczyna się poniżej zera. To bardzo trudne - wyjaśnił Dawood. W ubiegłym miesiącu, prawie trzy lata po przybyciu do Berlina, rozpoczął próby do swojej pierwszej sztuki, która zostanie wykonana w języku niemieckim, angielskim, arabskim i hebrajskim. „To szalony pomysł, ale go uwielbiam” - powiedział mi radośnie.

Dołączył do nas przyjaciel Dawood, Athil Hamdan, wiolonczelista klasyczny i były dyrektor Wyższego Instytutu Muzycznego w Damaszku. Hamdan mieszkał w mieszkaniu Dawood przez dwa miesiące, kiedy przyjechał do Berlina w sierpniu 2015. Dawood powiedział mi, że od początku 2015 wolny pokój w jego dwupokojowym mieszkaniu był stale zajmowany przez jednego przyjaciela syryjskiego artysty lub innego. Dodał, że Berlin czuje się teraz lepiej dla niego, niż kiedy przybył. Istnieje większa syryjska społeczność artystyczna, a wraz z nią więcej okazji do współpracy i więcej starych twarzy komfortu w nowym miejscu.

Po powrocie do Damaszku Hamdan chciał zainteresować rodaków muzyką klasyczną. National Orchestra czasami grała europejskich kompozytorów na tradycyjnych instrumentach - jak Vivaldi na prawo, rodzaj harfy znalezionej na Bliskim Wschodzie, w Azji Środkowej i południowej Europie. Tutaj, w ojczyźnie Beethovena i Brahmsa, niemiecka publiczność jest zainteresowana słuchaniem muzyki z Bliskiego Wschodu, ale Hamdan odkrył, że nie rozumie różnicy między dobrem a złem. „Nie rozumieją zbyt dobrze muzyki wschodniej” - powiedział mi. „Nie wiedzą, czy to miłe, czy nie, więc jest tu dużo śmieciowej orientalnej muzyki.”

Dwaj starzy przyjaciele długo mówili o problemie sztuki szarlatańskiej. „Zauważyliśmy, że organizacje pozarządowe tak naprawdę nie patrzą na jakość, mają listę kontrolną realizacji projektu - raz, dwa, trzy. Chcą tylko, żeby każdy Syryjczyk miał wystawę, sztukę, koncert - wyjaśnił Dawood. „To wywiera na nas presję, ponieważ po dwóch lub trzech latach pracy w tej niskiej jakości Niemcy mają wrażenie, że nasza syryjska sztuka jest niskiej jakości.” Próbują to zmienić.

Dwa lata temu jeden z byłych studentów Hamdana zebrał się na temat syryjskich muzyków 30 z całej Europy. Nazywając siebie Orkiestrą Filharmonii Syryjskiej Expat, wykonują zarówno dzieła klasyczne, jak i tradycyjne kompozycje swojego regionu. Ponieważ są rozproszeni po całej Europie, wspólne próby są trudne. „Marzymy o tym, jak zrobić z tego coś solidnego” - powiedział Hamdan.

Zapytałem syryjskich artystów, których spotkałem, o wyzwanie pozostania wiernym własnej sztuce, będąc jednocześnie postrzeganymi jako przedstawiciele Syrii - bez zapisania się na to stanowisko. „Aby pochodzić ze skomplikowanej strefy wojennej, takiej jak Syria, z całą specyfiką, ze wszystkimi problemami, które Syria dzieli z wojnami w całym wszechświecie, nie można uciec przed nią, aby być niezależnym artystą”, wyjaśnił Liwaa Yazji, syryjski dramaturg i poeta który przybył do Berlina w tym roku po rezydencji poetyckiej w Nowym Jorku. „Reprezentujesz. Z tym absolutnie nie walczę. Jeśli mam taką okazję, mam ten obowiązek. ”

W 2014 Yazji wydał film o nazwie Maskoon, Haunted, o tym, co uchodźcy zabierają ze sobą, opuszczając swoje domy. „Tak wielu ludzi chciałoby, żebyś to czynił” - powiedziała. „Łatwo jest znaleźć się w stereotypie, ponieważ inni ludzie chcieliby cię widzieć.” Z drugiej strony zastanawiała się, czy syryjski poeta mógłby dziś napisać wiersz miłosny, nie mówiąc o wojnie. „To są pytania dla wszystkich” - dodała. „Nie mam odpowiedzi, po prostu mam pytania”.

Otwarta atmosfera Berlina skłoniła niektórych Syryjczyków bez doświadczenia artystycznego, jedynie chęć wyjaśnienia swojej ojczyzny, zostania wykonawcami. W sobotę rano dołączyłem do cotygodniowej anglojęzycznej pieszej wycieczki „Why Are We Here?” Prowadzonej przez syryjskiego przewodnika, który korzysta z niemieckich zabytków, aby opowiadać historie o podobnych momentach z przeszłości własnego kraju. Mohamad, przywódca, poprosił, abym nie używał jego nazwiska, ponieważ nadal ma rodzinę w Syrii. Student matematyki przed wojną Mohamad dotarł do Niemiec w 2014 po przepłynięciu Morza Śródziemnego statkiem z Libii do Włoch. Starając się zaprzyjaźnić w Berlinie, brał udział w cotygodniowej otwartej nocy kulinarnej Give Something Back to Berlin. Tam poznał Lornę Cannon, brytyjską przewodnik wycieczek zajmującą się kwestiami migracji, który pracował jako kierownik projektu w Refugee Voices, organizacji pozarządowej, która organizowała cotygodniowe piesze wycieczki prowadzone przez afrykańskich osób ubiegających się o azyl.

Checkpoint Charlie, najsłynniejsze skrzyżowanie Berlina Wschodniego i Zachodniego podczas zimnej wojny. ullstein bild / Getty Images

Cannon zastanawiał się nad nową falą uchodźców przybywających do miasta. „Pomyślałem:„ Okej, jest masowa migracja i musimy znaleźć sposób, by opowiedzieć tę inną historię i dlaczego ludzie tu są, ponieważ zbyt często to media opowiadają historię ”- powiedziała. Mohamad, obecnie 26, nie miał wcześniejszego doświadczenia w teatrze ani wystąpieniach publicznych, ale był zainteresowany. Po omówieniu koncepcji trasy zdecydowali, że nazwa „Dlaczego tu jesteśmy?”. Wydawało się słuszne: niewielu miejscowych, których spotkali, zdawało się wiedzieć coś o kontekście wojny w Syrii.

Spotkaliśmy się na 11: 30 am na stacji U-Bahn Mohrenstrasse. Grupa była motleyową ekipą amerykańskich studentów studiujących za granicą, starszych Niemców i turystów indywidualnych. Spojrzeliśmy na Mohamada z wyczekiwaniem, gdy stanęliśmy w pierwszym punkcie, pomnikiem powstania z czerwca 17, 1953, kiedy około miliona wschodnich Niemców zebrało się, aby zaprotestować przeciwko politycznemu i gospodarczemu uciskowi Niemieckiej Republiki Demokratycznej, zanim zostali brutalnie stłumieni przez wojskowy. Kiedy staliśmy przed tablicą, Mohamad opisał syryjski odpowiednik, który miał miejsce w mieście Hama w lutym 1982, kiedy protesty polityczne przeciwko rządowi Hafeza Al Assada - ojca Baszara al-Assada, obecnego prezydenta Syrii - zostały zduszony.

„Od tego momentu Syria była państwem policyjnym” - wyjaśnił Mohamad. „Czy ktoś wcześniej o tym wiedział?”

Pozostali członkowie mojej grupy potrząsnęli głowami.

Poszliśmy do Topografii Terroru, centrum dokumentacji na terenie kwatery głównej nazistowskiej Tajnej Policji, która została zbombardowana podczas II wojny światowej. Tam Mohamad opisał ogromną sieć syryjskich służb bezpieczeństwa i tajnych więzień, co doprowadziło do dyskusji na temat sukcesji Baszara al-Assada, energii elektrycznej Arabskiej Wiosny, użycia broni chemicznej przez reżim Assada oraz wzrostu popularności i atrakcyjności ISIS.

Następnie udaliśmy się do Checkpoint Charlie, gdzie Mohamad porównał lot Niemców z Berlina Wschodniego do Berlina Zachodniego z migracją Syryjczyków do innych części świata arabskiego i do Europy. „Niemcy witają nas, ponieważ mieszkali lub słyszeli o tym od rodziców. Ludzie powiedzą: „Jesteśmy z tobą. Wiem przez co przechodzisz - wyjaśnił. „Teraz Niemcy są bezpiecznym miejscem, ale wiele przeszło. Oto, co próbuję powiedzieć o Syrii: było dobrze, panował chaos, może to nie potrwa. Powinniśmy patrzeć na to z perspektywy, a nie na przypadkową wojnę na Bliskim Wschodzie, gdzie wszyscy zawsze walczą. ”

Topografia terroru, centrum dokumentacji w dawnej siedzibie Gestapo i SS. Hans-Peter Merten / Getty Images

Naszym ostatnim przystankiem był Gendarmenmarkt, plac otoczony pięknymi kościołami niemieckimi i francuskimi, które, jak wyjaśnił Mohammed, były ostoją dla francuskich kalwinistów w 16 i 17 wieku. „W wielkiej skali historii nie jest to nic nowego. Uchodźcy zawsze istnieli. Ludziom udało się żyć z różnymi wyznaniami, pochodzeniem i mentalnością. Musimy żyć razem w harmonii. ”

Czasem podczas naszej wędrówki czułem się, jakby inni w grupie pojawili się, aby spotkać Syryjczyka po raz pierwszy. Następnego dnia spotkałem Mohamada, aby dowiedzieć się, czy on czuł się tak samo. Powiedział, że wiedział, że wielu ludzi przyszło po prostu spotkać Syryjczyka w prawdziwym życiu i nie miał z tym problemu. Chciał ich. Omówił zawartość trasy z Cannonem i jego syryjskimi przyjaciółmi i pogodził się z jego dostawą, choć wciąż próbował ją udoskonalić. Irytowało go tylko to, że ludzie wykrzykiwali, że dobrze mówi po angielsku. „Czy nie powinienem?” Powiedział ze śmiechem.

Ostatecznie trasa Mohamada wydaje się jak mikrokosmos Berlina w chwili obecnej - barometr możliwości fuzji kulturowej lub koegzystencji. „Myślę, że niektórzy ludzie przyjeżdżają do Berlina, aby zobaczyć, jak Berlin radzi sobie z sytuacją uchodźców” - dodał. „Są zainteresowani, aby zobaczyć, jak idzie. Czy to jest przerażające? Czy to jest niebezpieczne? Czy to jest spokojne? Czy to jest przyjazne? Jak leci?"