Inside The Fight To Keep The Liverpool'S Punk Scene Alive

„Scena punkowa jest prawdopodobnie jedyną sceną w Liverpoolu” - powiedział Ollie Fontaine, perkusista grupy pop-punkowej Sheepy.

Stłoczył się ze swoimi kolegami z zespołu nad piwami, gdy rozległy się plotki z innego zestawu w teatrze czarnej skrzynki za nami. Pochwalił nowe zespoły wychodzące z Liverpoolu, z których niektórzy również byli tego wieczoru na rachunkach, zauważając, jak przybyli uczestnicy na obrzeżach miasta lub z pobliskich miast, aby występować lub po prostu słuchać.

Z barwionymi tęczami dredami i wysadzaną skórą muzykami wokół nas muzycy zjadali pizzę po tym, jak ich sety i starzy znajomi zjednoczyli się w barze - prawie wszyscy się znali - podczas gdy inni walili papierosy na zewnątrz.

Z okazji „Dead Good Gathering”, festiwalu w trzecim roku, queer punk, new wave punk, grunge kids i oldschoolowi rockerzy (niektórzy z nich wyglądali na wystarczająco starych, by być obecnymi, gdy Ramones grał w Liverpoolu w 1977), wszyscy spotkali się na weekend muzyczny w miejscach w Liverpoolu w połowie listopada. Nie brakuje muzyków ani historyków, którzy twierdzą, że punk zmarł przez 1980 lub że istniał tylko przez kilka tygodni w Nowym Jorku, lub że w ogóle nie istniał - ale w tym samym duchu i dzikim poczuciu wspólnoty z oryginalnego Liverpoolu punkowie żyją w zdeterminowanej grupie wątróbek, tworząc zrewitalizowaną, podziemną scenę.

Pierwsza noc festiwalu mieściła się w Maguire's, pizzerii z małym teatrem z tyłu. Restauracja / miejsce ma zaledwie kilka lat, ale już stało się swoistym centrum dla muzyków w mieście, ponieważ wiele mniejszych miejsc zostało zamkniętych. Zapach pieczonej pizzy tylko dodaje atmosfery przestrzeni do występów na gołych kościach.

Wielu muzyków i artystów z Maguire i miejsc takich jak to nie postrzega siebie jako spadkobierców muzycznej tradycji swojego miasta, która produkowała znane na całym świecie akty takie jak Echo i Bunnymen i witała w swoich klubach takich jak Sex Pistols i Ramones . Z pewnością współczesny punk odróżnia się teraz od świetności w późnych „70-ach” i wczesnych „80-ach” - nie jest to gatunek, który wytwarza taką moc gwiazdową, jaką kiedyś robił. Ale etos pokolenia pełnego politycznej i osobistej wściekłości trwa, szczególnie w następstwie recesji 2008, która nadal stawia europejskich młodych ludzi w trudnej sytuacji.

Punk od dawna służy jako narzędzie dla młodszych pokoleń do wyrażania wściekłości: wściekłość na system, wściekłość w poczuciu wyobcowania, wściekłość z powodu braku perspektyw na przyszłość. I ten element się nie zmienił. Według jednego ze współorganizatorów festiwalu polityczna natura sceny punk w Liverpoolu trwa.

Harley Stewart, 20, po raz pierwszy zainteresował się tym, co nazywa „sceną dla majsterkowiczów” podczas protestów w Occupy Wall Street w 2011. (Podobnie jak wielu innych muzyków zaangażowanych w tę kulturę, używa „Zrób to sam” nie w sensie remontu domu, ale zamiast tego kojarzy sposób, w jaki zatrudniają oddolnych organizatorów, aby stworzyć dla siebie dosłowną i przenośną przestrzeń.)

„Polityka jest znacznie bardziej spleciona na scenie punkowej niż kiedykolwiek” - powiedział. „Wszystko łączy wspólny lewicowy punkt widzenia”.

Mówi, że organizatorzy tacy jak Stewart rezerwują zespoły queer i feministyczne, szczególnie te, których teksty dotyczą politycznych problemów związanych z gamą od imigracji po stratyfikację klas. (Pomimo wszystkich różnic między scenami punkowymi, w różnych epokach i lokalizacjach geograficznych, często łączyły ich brak włączenia kobiet, a nawet ich mizoginię.)

„Od dawna trwa walka klasowa Liverpoolu z wieloma rządami ... i przez resztę kraju zawsze jest zaniedbywana” - powiedział.

Sheepy gra w Dead Good Gathering. Jess McHugh

Poczucie pozostawienia za sobą rezonuje wśród wielu młodych Scouse, jak nazywają siebie mieszkańcy Liverpoolu. Rząd brytyjski i lokalne kierownictwo podjęły wspólny wysiłek, aby rozwinąć miasto w ostatniej dekadzie, aby uczynić z niego centrum kultury dla Północy, w tym budować nowe muzea i otwierać drzwi do światowej klasy hoteli.

Chociaż kampania mająca na celu zmianę oblicza Liverpoolu przyciągnęła coraz większą liczbę odwiedzających, korzyści płynące ze zwiększonej turystyki nie zawsze spływały na przeciętnego obywatela. Według danych 2016 z Liverpoolu stopa bezrobocia jest dwukrotnie wyższa od średniej krajowej, a co czwarte gospodarstwo domowe w ogóle nie ma pracy. Financial Times.

Scena nie jest jednak aktywistami społecznymi i jak to często bywa w społecznościach rockowych, niektórzy koncertowicze pojawiają się tylko po to, żeby się upić lub coś zepsuć. Podstawowa grupa ludzi, którzy tworzą tę muzykę i jej słuchają, jest jednak w jakiś sposób motywowana politycznie, nawet jeśli ta motywacja polityczna nie ma nic wspólnego z opowiadaniem się za konkretnymi zmianami polityki, a więcej z wyzwaniem zakorzenionych systemów społecznych i odkrywaniem osobistych tożsamość.

Concertgoerzy mieli naszyte na kurtki lub spodnie spodnie naszywane hasłami takimi jak „This Queer Bashes Back”, „Question All Authority”, „Reagan Youth” i „Global Parasite”.

Fani stoją na zewnątrz Erica w późnym 70. Ian Dickson / Redferns

Silne poczucie alienacji społecznej, częściowo ze względu na rozwój technologii, zaczęło definiować pokolenie Millennial i jego młodszego odpowiednika, Pokolenie Z, czyniąc punk rodzajem głośnego krzyku w odpowiedzi. Społeczności online mogą łączyć kieszenie Liverpoolu i jego przedmieść, które znalazły dom w tej muzyce, a posiadanie fizycznego miejsca na spotkanie jest bardzo ważne.

Przynajmniej w ten piątek wieczorem punki i majsterkowiczowie mieli miejsce przynależności do Maguire, a przeszkody dotyczące przyszłości - w tym gentryfikacja i zamknięcie niektórych z ich ulubionych klubów - nie wpływały negatywnie na atmosferę , który w przeważającej mierze był uroczysty.

Mieszkańcy, którzy dorastali na scenie pierwszych zespołów punkowych w 1970-ach, mówili o podobnej atmosferze, w której muzyka i same występy służyły jako narzędzie do rozliczenia się z historycznym momentem.

„To, co [punk] naprawdę zrobił, może właśnie uchwyciło to doświadczenie beznadziejności, nudy lub poczucie bezwartościowości” - powiedział Nick Crossley, socjolog z Manchesteru i autor obszernej historii eksplorującej narodziny Brytyjczyków punk. „I był w stanie przekierować i przekształcić to w sposób, który dał ludziom język do mówienia o tym, a może dał im alternatywę, poczucie miejsca, w którym pasowali”.

Ramones grają u Erica w 1977. Ian Dickson / Redferns

Kiedy punk po raz pierwszy zaczął w 1970, ewoluując z połączenia wpływów garażowych i glam rockowych, brytyjscy słuchacze szczególnie pamiętają uczucie rozpaczy, które przenikało codzienne życie w tym czasie, szczególnie w północnej Anglii, gdzie powszechne bezrobocie nękało miasta takie jak Liverpool.

„Punk był bardzo polityczny. Chodziło o wyrzucenie starej straży przerośniętej muzyki rockowej, ale był to również bardzo nieszczęśliwy, kiepski czas dla Wielkiej Brytanii jako całości, dla młodych ludzi ”- powiedział Kevin McManus, kustosz w British Music Experience i rodowity Liverpudlian, który uczestniczył prawie wszystkie główne punkowe koncerty w 70-ach.

Punk służył ucieczce nie tylko od codzienności, ale od ponurej i opresyjnej przyszłości.

Tak wiele ucieczki miało miejsce w słynnym klubie Erica, który powitał Sex Pistols, Ramones, Buzzcocks, The Clash, The Runaways i Joy Division, by wymienić tylko kilka.

Podobnie jak wielu innych nastolatków i młodych dorosłych w Liverpoolu w tym czasie, McManus dorastał w tym klubie, wkradając się na poranne koncerty w wieku 15 lub zabierając swoją pierwszą dziewczynę na pierwszą randkę, aby zobaczyć skurcze połykające myszy na scenie. Z uszami dzwoniącymi w dniach, które następowały po każdym programie, był uzależniony.

Archiwum Liverpool Post i Echo / Mirrorpix / Mirrorpix przez Getty Images; Ian Dickson / Redferns

Historycy rocka i współcześni fani wychwalali tę epokę do momentu skostnienia, ale w tym czasie była to niewielka, ale mglista żywa istota - McManus szacuje, że podczas koncertów The Cure występowało około innych koncertorów 40. Częścią tego, co sprawiło, że pomysł punka był tak trwały, była sama liczba kultowych zespołów, które przeszły przez Erica i kluby takie jak to w ciągu tych kilku lat, stając się prawdziwą antologią największych zespołów punkowych i post-punkowych dekady.

„To było rzadkie spotkanie jakiegoś prawdziwego indywidualistycznego talentu” - powiedział Travel + Leisure. „Historia Liverpoolu polegała na byciu wojownikiem i wyrażaniu się w kwestiach politycznych, więc kiedy pojawia się coś takiego jak punk, ludzie natychmiast się do tego przyciągają”.

Eric przetrwał zaledwie kilka lat, zanim policja dokonała nalotu i zamknęła go w 1980, mniej więcej w tym czasie, gdy wzrósł gwałtowny zapał punkowy. „Czterdzieści lat później nadal go czuję. Nadal pamiętam układ klubu - powiedział McManus. „Pachniało jak wilgotna, okropna piwnica, którą to była, ale to była magia”.

Maguire może pachnieć jak ser i pepperoni zamiast piwnicy, ale to też magia na swój sposób.

W miarę upływu nocy zespoły stawały się coraz bardziej hardcorowe. Tam, gdzie niektóre z pierwszych setów zmieniły się w pop-punk z co najmniej jedną akustyczną piosenką, w trzecim i czwartym zespole, sprawy były wyraźnie bardziej metalowe. Sam Davies, wokalista zespołu „Habits”, wkroczył na scenę z pewnością siebie doświadczonego wykonawcy, wkrótce oblany potem, bez koszuli, włosy sięgające mu do ramion, pokrywające większość twarzy. Wskoczył w tłum, pasek Leviego wysunął się z jego spodni, surfując po koncertach z przodu. Ludzie przepychali się, rzucając go po pokoju, zanim skończył plan, z czerwoną twarzą i zamkniętymi oczami, gdy krzyczał z prowizorycznej sceny.

Nawyki zamykają swój set w Dead Good Gathering. Jess McHugh

Współcześni punki lamentują nad podobnym zjawiskiem jak ich odpowiedniki „70”, w których ich najbardziej lubiane miejsca są zamykane z powodu skarg na hałas lub brakuje pieniędzy na wynajem w ciągu kilku lat od otwarcia. W misji Liverpoolu zmiany marki niektóre z wszechobecnych magazynów (które często były wykorzystywane jako obiekty) zostały zastąpione luksusowymi mieszkaniami. To opowieść o gentryfikacji, którą znają melomani z obszarów metropolitalnych na całym świecie, od Brooklynu po Berlin.

„Widzieliśmy wiele mniejszych, niezależnych miejsc, które upadały pod presją sektora prywatnego”, Christopher Torpey, redaktor magazynu muzycznego Liverpool Bido Lito, powiedział T + L.

Dziesiątki miejsc wciąż pozostają w Liverpoolu, w tym Echo Arena lub Cavern Club, ale te miejsca w przeważającej mierze kultywują i rezerwują znanych artystów. Tymczasem zapasy tego rodzaju scen, które witają tę zorganizowaną społeczność muzyczną, wciąż maleją.

„Nie ma historycznych majsterkowiczów, oddolnych miejsc, które wciąż są w pobliżu” - powiedział Stewart.

Jednak zagrożenia dla ich społeczności prawdopodobnie wzmocniły więź między muzykami i fanami, a Stewart przypisał solidną sieć promotorów i niezależnych wytwórni płytowych, pomagając zespołom grać w innych miastach w Wielkiej Brytanii, a nawet w Europie kontynentalnej.

„Ludzie po prostu starają się sobie nawzajem pomagać” - powiedział. „To etyka DIY, która łączy ludzi”.