Rejs Północno-Zachodnim Pasażem Kanady

Nie sądzę, że zdałem sobie sprawę z tego, jak desperacko musieliśmy zobaczyć niedźwiedzie polarne, aż podróż dobiegła końca. Byliśmy w Arktyce od prawie dwóch tygodni i prawie nie widzieliśmy żadnych zwierząt oprócz kopca futra, który nasi przywódcy zidentyfikowali jako wół piżmowy. Przyznaję, że wół piżmowy nie jest czymś, co widzisz na co dzień, ale nie jest to również to, o czym myślisz, rezerwując rejs po Arktyce. Masz na myśli niedźwiedzie polarne.

Myślę, że nasi przywódcy to zrozumieli. Myślę, że właśnie dlatego skierowali nasze nadmuchiwane skiffy w stronę matki niedźwiedzia i jej szczeniaka, gdy tylko zobaczyliśmy je w oddali, dwie plamki bieli na szarym tle skały i morza. Myślę, że właśnie dlatego zbliżaliśmy się coraz bliżej, nawet gdy próbowali odpłynąć, przepłynąć zatoczkę i wspinać się po klifie. Na rejsie znajdowali się ludzie - z pewnością mniejszość - którzy później skrytykowali decyzję ich podążenia. Zwrócili uwagę, że niedźwiedzie polarne często dochodzą nawet do miesiąca, nie znajdując nic do jedzenia i nie mogą sobie pozwolić na marnowanie cennych kalorii na wiosnę, nawet jeśli ci ludzie chcą tylko udostępniać ich zdjęcia na Facebooku.

Ale nie jestem pewien, czy mieliśmy wybór. Spędziłem dwa tygodnie na statku zamieszkałym głównie przez Kanadyjczyków, mogę potwierdzić, że Kanadyjczycy naprawdę są bardzo uprzejmi. Ale jeśli nie widzieliśmy żadnych niedźwiedzi polarnych, myślę, że mogło dojść do zamieszek.

Mara Sofferin

Byliśmy na kanadyjskim archipelagu arktycznym, bezładnym obszarze ponad wysp 36,000 o powierzchni ponad trzykrotnie większej niż Kalifornia. Chociaż do tej pory nie spotkaliśmy żadnych niedźwiedzi polarnych, obserwowaliśmy wiele scen o epickim pięknie: gotyckie zamki z lodu, które wyrastały znikąd, królewskie góry o północy na tle jaśniejszego błękitu morza i nieba. Przez wiele lat było to jedno z ostatnich miejsc na planecie, w których podróżnik mógł zrzucić mapę. Począwszy od 16 wieku, tysiące ludzi próbowało nawigować drogą, którą nazywali Przejściem Północno-Zachodnim, hipotetyczną drogą przez labirynt lodowatych kanałów od Atlantyku do Pacyfiku. Aż do Roalda Amundsena w 1906, każdy z nich zawiódł. Wielu zniknęło w lodzie. Dziś, oczywiście, zanika lód, dlatego po Przejściu Północno-Zachodnim można teraz nawigować statkami wycieczkowymi.

Dla pokoleń odwiedzających lód arktyczny był czymś, co trzeba znieść. Ale dla ludzi i zwierząt, które żyły tu od tysiącleci, lód jest tym, co umożliwia wytrzymałość. Zimą, kiedy Arktyka jest biała, jest również potajemnie zielona. Powłoka spodu lodu morskiego jest warstwą alg, która karmi kryla, który karmi ryby karmiące foki karmiące niedźwiedzie polarne. Jako zwiedzający w Pasażu Północno-Zachodnim nieco niepokojące jest uświadomienie sobie, że rozmrażanie tego zamrożonego siedliska jest powodem, dla którego w ogóle możesz zobaczyć to miejsce - a także powodem, dla którego jest tak mało dzikiej przyrody.

Nasz statek, Wawiłow, był przeprojektowanym rosyjskim statkiem badawczym z siedmioma pokładami, maniliowym wnętrzem i całym urokiem lokalnego DMV. Kanadyjska firma turystyczna, One Ocean Expeditions, wynajmuje ją przez cały rok na wycieczki po wyspach Maritimes, Falklands i South Georgia Island, a także w Arktyce i na Antarktydzie podczas krótkich okresów względnej łagodności. Jak wyjaśniła literatura promocyjna firmy, nie był to rodzaj rejsu, który obejmowałby wygody i rozrywki zwykle związane z rejsami. Zamiast tego odbywały się wycieczki na brzeg, kilka razy dziennie, w gumowych skifach walonych przez fale. Długie, zimne spacery wzdłuż skalistych linii brzegowych pełnych kości wieloryba. Nieskończone szare krajobrazy przerywane świetlistym pięknem góry lodowej lub wieżą skalną wznoszącą się z zielonego złoża mchu, którego ściany płoną jasnopomarańczowym porostem.

. Wawiłow nie był pierwszym statkiem wycieczkowym, który zapuścił się w kręte korytarze Przejścia Północno-Zachodniego, i pomimo odmowy współpracy niedźwiedzi polarnych z naszym programem, nie będzie to ostatni. Minęły trzy dekady, odkąd statek handlowy zakończył podróż po raz pierwszy, ale w ciągu ostatnich pięciu lat, gdy ocieplone morza otworzyły nowe trasy przez lód, liczba statków pasażerskich się zwiększyła. Tylko latem ubiegłego rejsy 25 były oferowane w kanadyjskiej Arktyce, a wraz ze wzrostem temperatury wody oczekuje się, że liczba ta wzrośnie. „Zobaczymy duże statki, jakich jeszcze nie widzieliśmy” - powiedziała Jackie Dawson, profesor geografii na Uniwersytecie Ottawskim, który przewiduje, że podróże dla przyjemności wzrosną o 20 w ciągu najbliższych lat 10. Tego lata, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Crystal Cruises przeniesie więcej niż 1,000 dusz przez Pasaż na największym luksusowym statku, jaki kiedykolwiek przemierzał trasę. Nawet jeśli nie zobaczą niedźwiedzi polarnych, zobaczą produkcję na żywo My Life: The Music of Billy Joel.

Mara Sofferin

Dotarcie na statek nie było tak trudne, jak mogłoby się wydawać. Leciałem z Nowego Jorku do Ottawy, gdzie WawiłowNajpierw zebrali się pasażerowie 75. Zjedliśmy poutine, spaliśmy w hotelu i wystrzeliliśmy ostatni e-mail, po czym polecieliśmy do Grenlandii na kanadyjskiej północy, linii lotniczej z niedźwiedziami polarnymi namalowanymi na ogonach wszystkich samolotów. Duński ekspat dał nam wycieczkę autobusową po Kangerlussuaq, ludności 550. Na szczycie góry obserwowałem, jak odchodzi w krzewy sięgające kostek i patrzy na ogrom pustki. Drżąc w moim polaru zauważyłem, że był ubrany w koszulkę. Podszedłem i przedstawiłem się. Nie zmieniając wzroku, udzielił kilku rad. „Nie mieszkaj tutaj” - powiedział - „chyba że możesz być sam na sam ze swoimi myślami”.

Na pokładzie zerknąłem na trasę. Zaczynając od dwudniowego przejścia z Grenlandii do Kanady, podążamy ścieżką Johna Franklina, brytyjskiego odkrywcy, który wiosną 1845 wypłynął z pasażerami 128 na Northwest Passage i nigdy nie wrócił. Podczas 1800 rządy Wielkiej Brytanii i Ameryki rozpoczęły wyprawy 40 w poszukiwaniu zaginionych odkrywców. W 2014 zespołowi kanadyjskich nurków udało się zlokalizować jeden z dwóch statków Franklina na dnie kanału. Stephen Harper, niedawno obalony premier konserwatywny, ogłosił to odkrycie „prawdziwie historycznym momentem dla Kanady”.

Góra lodowa w zatoce Disko, w pobliżu grenlandzkiego miasta Ilulissat. Stefan Ruiz

Gdy nasz statek wycofał się z Zatoki Baffin, stanąłem na dziobie i wpatrywałem się w niekończący się ruch szarości na zachodzie, doświadczając tego rodzaju cudów, które odczuwamy jako dzieci, kiedy świat jest nowy, rozległy i pełen tajemnic. Dopiero trzy monotonne dni później pomyślałem: Teraz rozumiem, dlaczego żeglarze piją.

Błędem jest charakteryzowanie Arktyki jako jałowej. Z pewnością ludzie Eskimosów, którzy mieszkali tam od tysiącleci, nie uważają go za „pusty”, jak to często się opisuje. Jeśli jesteś stamtąd, ziemia musi być pełna historii. Ale dla kogoś z zewnątrz jego cuda ujawniają się powoli. Aby uniknąć nudy, musielibyśmy się bawić. „My” obejmowało uprzejmych, skromnych Kanadyjczyków, amerykańską parę z dwoma nastoletnimi chłopcami i czterema wielkimi rozmiarami Nikonów oraz kędzierzawowłosego rzeźbiarza, który powiedział, że w jej posiadłości Catskills mieszkało więcej niż zwierzęta domowe 80, w tym pawie, króliki angorskie i sowa.

Potem byli Szkoci, których szczególnie lubiłem. Bardzo jasno wyrażali się o tym, co chcieli osiągnąć podczas podróży. Chcieli wypić całą whisky na łodzi.

Ja sam wypiłem nadmierną ilość whisky z Robinem Esrockiem, południowoafrykańskim osobowcem telewizyjnym i autorem książek podróżniczych Bucket List, które trzymał na stole w barze, na wypadek, gdyby ktoś poczuł potrzebę zrobienia zakupów na pokładzie . Powiedział mi, że stara się pisać historie, które spełniają ludzkie pragnienie „dobrego samopoczucia w świecie”. A jednak odkryłem, że zainteresował się najmniej uspokajającą częścią nieszczęśliwej opowieści Johna Franklina.

Pasażerowie na gumowej łodzi w zatoce Disko u zachodniego wybrzeża Grenlandii. Stefan Ruiz

Pewnego wieczoru poruszył temat ludzkich szczątków, które prawdopodobnie należały do ​​załogi Franklina, które znaleziono w 1981 na wyjątkowo niegościnnej wyspie, którą później mijaliśmy. „Dlaczego na ich piersiach były ślady nacięć?” - zapytał. „Czy próbowali dostać się do mięsa narządów, czy co? I dlaczego odcięli palce?

Barbara, jedna ze Szkotów, kiwnęła głową z uznaniem nad kieliszkiem Taliskera, filozofa, próbującego ciekawej zagadki. „Można by pomyśleć, że będą trochę trudni” - zauważyła.

Nasi przywódcy, genialni kajakarze, nie spędzali dużo czasu na omawianiu kanibalizmu w historii Franklina ani na żadnym innym temacie, który mógłby pogorszyć klimat, jak ujarzmienie Eskimosów przez Kanadę lub, no wiesz, zmiana klimatu. Przy każdym śniadaniu, obiedzie i kolacji jeden z naszych przewodników, męski Kanadyjczyk z blond kucykiem, wstawał w jadalni i przedstawiał szeroko otwarte oczy z każdej przygody, z której właśnie wróciliśmy, nigdy nie zawodząc zapewnij nas, że to, co widzieliśmy, było „absolutnie piękne” lub „absolutnie niesamowite”. Pewnego razu ogłosił poranek „absolutnie spektakularnym”. Spędziliśmy to, przeszukując skały i robiąc zdjęcia porostów.

Pewnego dnia z głośnika dobiegł głos oznajmiający wół piżmowy. Nikt nie przyznaje się do faworytów, ale, uwierzcie mi, wszyscy tak robią, a w hierarchii zwierząt arktycznych wół piżmowy znajduje się daleko za niedźwiedziem polarnym, morsem, narwalem, bieługą, wielorybem dziobowym i Arktyczny Wilk. Nadal jednak należycie przebrani w nasze wodoodporne, wydawane przez statki mundury - czerwone kurtki, czerwone kombinezony - i wystartowaliśmy w skifach.

To, co nastąpiło później, nie przypominało operacji wojskowej. Kilku naszych przewodników rozłożyło się wzdłuż brzegu, każdy z nich miał karabin lub strzelbę, aby nas chronić. Mówiąc wprost, wół piżmowy nie wydawał się bardzo groźny, być może dlatego, że ledwo go widzieliśmy, stojąc, jakbyśmy byli, sto jardów dalej. Poinstruowano nas, abyśmy podeszli do niego ramię w ramię, ściana czerwieni wkraczająca w cel niczym brytyjscy żołnierze w Lexington.

Wody Cieśniny Wiktorii w Nunavut. Bezludne lata uczyniły Arktykę nową granicą dla branży wycieczkowej. Stefan Ruiz

Ruszyliśmy w kierunku piżma. Zrobiliśmy zdjęcia wołu piżmowego. Patrzyliśmy, jak wół piżmowy odpływa. Znów zbliżyliśmy się do piżma. Znowu zrobiliśmy zdjęcia wołu piżmowego. Znowu obserwowaliśmy, jak wół piżmowy odpływa. Kiedy wróciliśmy na statek, dowiedzieliśmy się, że ojciec rodziny Nikon pozostał na pokładzie ze swoim gigantycznym obiektywem, robiąc zdjęcia wołu piżmowego, który zawstydził nasz.

Mara Sofferin

Po dwóch dniach na morzu dotarliśmy do Pond Inlet, osady Eskimosów na północnym krańcu wyspy Baffin, o powierzchni 16 wielkości Belgii. Kobieta zstąpiła na plażę, aby przywitać nas w swojej tradycyjnej foczej skórze amauti. Zebraliśmy się wokół niej, robiąc zdjęcia i zadając pytania.

„Jak zrobiłeś kurtkę?”

„Zamówiłem to z dowolnego miejsca w Manitobie.”

„A co z twoimi kolczykami?”

"Amazonka."

Poszliśmy za nią krętą polną drogą obok zrujnowanych drewnianych domów, z których wiele było zabitych deskami. Domy były szare i niepomalowane, ze ścian i dachów odpadały arkusze izolacji i aluminiowe gonty. Para martwych pieczęci leżała na czyimś podwórku. W centrum kultury, w przepastnej widowni z gołymi ścianami, kilku sprzedawców sprzedawało czapki z dzianiny i bibeloty rzeźbione z kości poroża.

Pięćdziesiąt lat temu osada składała się z niewiele więcej niż posterunku policji i punktu handlowego. Wówczas Eskimosi żyli „na lądzie”, jak mówią. Wiosną polowali na foki. W lecie podążali za stadami karibu. Robili to przez wieki. Z nowoczesnej perspektywy wszystko to brzmi bardzo romantycznie, ale głód był prawdziwym niebezpieczeństwem. W 1960s rząd w Ottawie zdecydował, że Eskimosi muszą powierzyć swój los rządowi w Ottawie. Ludzie płacili za przeprowadzkę do osiedli. Tym, którzy stawiali opór, grożono więzieniem. Dzieci zostały zabrane z rodzin i umieszczone w szkołach stacjonarnych, w których zabroniono im mówienia w języku Inuktitut. W ciągu jednego pokolenia ludzie z Pond Inlet przeszli od przetrwania dzięki sprytu i umiejętnościom do polegania na pomocy kanadyjskich biurokratów.

Poza centrum kultury rozmawiałem z młodą kobietą, która opisała siebie jako jedną z niewielu osób z Pond Inlet, która kiedykolwiek opuściła ten obszar - która była kiedykolwiek w windzie lub widziała drzewo. Powiedziała, że ​​ludzie nie chcą odejść. To, że sama odległość od tego miejsca czyni go prawie niemożliwym. Bilet w jedną stronę na samolot do Ottawy kosztuje ponad 3,000 $. Jedną ze strategii wyjścia jest zachorowanie. W wiosce nie ma lekarza, więc jeśli masz problem zdrowotny, którego pielęgniarka nie może wyleczyć, rząd odwiezie cię do szpitala na południu. Ludzie często przynoszą ze sobą pustą walizkę. Jeśli przeżyją, ładują się na Nikes, DVD i inne dobra konsumpcyjne, oszczędzając sobie kosztów związanych z usługami Northern Shopper, firmy, która przesyła paczki do wiosek Eskimosów.

1. Sean i Lucas Naquitarvik z Pond Inlet, Kanada. 2. Tandi Wilkinson, doktor statku. 3. Brandon Killiktee, perkusista, tancerz i sportowiec z zatoczki Pond. 4. Przewodnik wyprawy Emily Moss. 5. Liderzy wyprawy Nate Small i Aaron Lawton. Stefan Ruiz

Przed przyjazdem na Arktykę przeczytałem kilka książek o wyprawie Franklina, którą wybrałem z listy lektur. Dowiedziałem się, jak załoga wyruszyła z Anglii wyposażonej w najnowocześniejszą technologię wiktoriańską, przekonana, że ​​lód nie będzie pasował do śmigieł parowych i konserwy wieprzowej. Nikt nie wie dokładnie, jak zginęli, ale ślady po nożach na ich kościach sugerują, że sytuacja stała się bardzo desperacka, zanim śmierć pochłonęła ostatnia ofiara.

Byłem zaskoczony, jak niewiele osób na statku podzielało moją fascynację tą historią. Dlaczego więc nasi przywódcy tak bardzo chcieli poprowadzić nas po źle dobranej ścieżce Franklina? Wyjaśnienie pojawiło się podczas kolacji, gdy w mesie pojawił się przyziemny szef wyprawy, krępy mieszkaniec o imieniu Aaron Lawton. Wyglądając na lekko zawstydzonego formalną koszulą w kolorze khaki, wręczył medale kilku członkom załogi. Jak wyjaśnił w 2014, One Ocean Expeditions odegrały wspierającą rolę w poszukiwaniu statków Franklin.

Obserwując ceremonię, przypomniałem sobie trochę z tego, co przeczytałem o polityce kanadyjskiej przed podróżą. Stephen Harper, agresywny mistrz poszukiwań ropy w Arktyce, kłócił się ze Stanami Zjednoczonymi i Rosją o kontrolę nad regionem oraz prawo do jego wydobycia i wiercenia. W centrum sporu znajdowało się Przejście Północno-Zachodnie i, co więcej, ogromne bogactwo, które musi wytworzyć teraz, gdy utrata lodu stwarza nowe możliwości dla firm naftowych, frachtowców i tak, linii wycieczkowych. Mimo że Franklin był Brytyjczykiem, Harper twierdził, że odkrycie jego statku pomogło ustalić roszczenie Kanady do suwerenności arktycznej. The Wawiłow, Zdałem sobie sprawę, gdy inny członek załogi wstał, aby przyjąć medal, popłynął w burzliwe morza międzynarodowej walki o władzę.

Mara Sofferin

Później tego wieczoru nasi przywódcy wezwali nas na najwyższy pokład. Mimo godziny niebo było nadal jasne. Rozgrzewając ręce na kubkach kawy, obserwowaliśmy, jak Wawiłow zbliżyły się do dwóch kawałków ziemi, które sięgały z obu stron Cieśniny Bellota. Po lewej stronie był punkt Zenith, najbardziej wysunięty na północ punkt kontynentu północnoamerykańskiego. Po prawej stronie znajdował się południowy kraniec wyspy Somerset. Na razie byliśmy po atlantyckiej stronie Oceanu Arktycznego. Gdy miniemy smukłą talię kanału, będziemy po stronie Pacyfiku. Serce Pasażu Północno-Zachodniego będzie za nami.

Sceneria była naprawdę bardzo piękna. Nawet jeśli nie wiesz nic o znaczeniu tego miejsca, miałbyś szczęście obserwować, jak przemija. Kawałki lodu unosiły się w spokojnym kanale, a prądy, które je tutaj niosły, przyniosły także zaskakującą obfitość dzikiej przyrody - mewy z kości słoniowej kołyszą się w wodzie, a foki wystają w górę, szukając powietrza w oddali. Słońce zanurzyło się za urwiskami z prawej burty, malując skały i wodę w odcieniach miedzi i róży.

Za mną stado Kanadyjczyków zaczęło się w refrenie jednej z ich piosenek ludowych. Przyłapałem się na tym, że jestem trochę patriotyczny wobec Kanady. A potem rozległo się wołanie: „Niedźwiedź polarny!”

Minęło zaledwie kilka godzin, odkąd widzieliśmy matkę i młode. Teraz inny niedźwiedź obserwował nas z brzegu, wystarczająco blisko, abyśmy mogli go zobaczyć bez lornetki.

I, co zadziwiające, był jeszcze jeden. I kolejny. Widząc je tak długo tylko w naszych fantazjach, poczuliśmy się, jakbyśmy zapadli w sen.

Za kilka dni dotrzemy do Cambridge Bay, wioski Eskimosów po drugiej stronie Arktyki, z naszego punktu wyjścia w Kangerlussuaq. Jeszcze raz przyjrzymy się jałowemu krajobrazowi, być może nieco mniej skłonnemu do myślenia o nim jako o jałowym. Wsiedliśmy do innego samolotu z niedźwiedziem na ogonie.

Ale teraz osiągnęliśmy punkt kulminacyjny naszej podróży. Dotarliśmy do niewidzialnej granicy oddzielającej początek Pasażu od końca. Wiedziałem, że nie powinienem się tym przejmować. Wiedziałem, że heroiczne poszukiwanie Przejścia było samolubną narracją, ogłoszoną najpierw przez brytyjskich zdobywców, a ostatnio przez rząd Kanady, i że byliśmy tu tylko z powodu zniszczenia lodu, który czyni Arktykę tym, czym ona jest. Wiedziałem, że nie powinienem czuć, jak moje serce bije mocniej, gdy patrzyłem na morze i myślałem o tych wszystkich ludziach, w tym Franklinie, którzy próbowali dotrzeć do tego zakątka świata.

A jednak zrobiłem. Myślę, że wszyscy to zrobiliśmy. Kanał otworzył się szeroko i byliśmy w lśniącej zatoce, a perłowe morze pasowało do nieba tak doskonale, że wyglądało, jakbyśmy żeglowali z krawędzi ziemi.

Kajaki morskie w pobliżu wyspy Prince Leopold; Fort Ross, opuszczony punkt handlowy w Nunavut; niedźwiedź polarny w zatoce Coningham. Stefan Ruiz

Szczegóły: Jak przeżyć Przejście Północno-Zachodnie

dojazd

Większość rejsów pasażem północno-zachodnim odbywa się z lotnisk w Kanadzie lub na Alasce. Skontaktuj się z organizatorem wycieczki, aby uzyskać więcej informacji o tym, jak się tam dostać. Chociaż koszt wielu podróży nie obejmuje przelotu, często oferowane są loty czarterowe i transfery z lotnisk.

Rejsy

Adventure Canada: Dwie wycieczki tego operatora po Northwest Passage obejmują dodatki, takie jak grille i podwieczorki. Na lądzie pasażerowie mogą uczestniczyć w różnorodnych wyprawach i aktywnościach w dziczy. adventurecanada.com; od $ 7,995.

Rejsy kryształami: Największy luksusowy statek pasażerski, jaki kiedykolwiek płynął przez Przejście Północno-Zachodnie, przybywa tego lata. Podróż rozpoczyna się w Anchorage i kończy w Nowym Jorku. crystalcruises.com; od $ 21,755.

One Ocean Expeditions: Wybieraj spośród szeregu działań, od spotkań ze zwierzętami po lekcje historii. oneoceanexpeditions.com; od $ 5,195.

Rejsy polarne: Oferuje szereg wycieczek Northwest Passage przez operatorów takich jak One Ocean Expeditions. polarcruises.com.

Wyprawy Quark: Trasa Arctic Circumnavigation to najbardziej ambitny rejs pasażerski oferowany przez Northwest Passage. Trwa 75 dni, z 18 w Pasażu. quarkexpeditions.com; od $ 83,995.