Club Med'S New Rx

„Co masz na myśli, mówiąc:„ Zniknęły koraliki? ”„ Stoję w recepcji niedawno zaktualizowanego ośrodka Buccaneer Creek Club Med, wpatrując się w zmieszanie w atrakcyjnego miejscowego personelu w ich tradycyjnych okulistycznych bluzkach z oczkami w stylu Martinica. Są równie zaskoczeni moim pytaniem. Kiedy ostatnio odwiedziłem, w 1982, jedynym sposobem na zakup drinków w barze była wymiana garści wesołych koralików pop. W tym czasie zarówno mężczyźni, jak i kobiety, wytwarzali biżuterię z tego taniego wampira, aby wyposażyć swoje pareo i stringi. To była część hedonistycznej zabawy. Teraz, gdy Club Med zdecydował się rzucić swój stary obraz „słońce, piasek, seks”, koraliki (jak plaża dla nudystów i całonocna dyskoteka) minęły ?. Urzędnik wręcza mi plastikową opaskę na rękę - taką, którą noszono w szpitalach i na imprezach NASCAR - w celu zidentyfikowania mnie jako gościa w ośrodku.

Mistrz sportu, Gerard Blitz, założył Club Mediterranée jako stowarzyszenie non-profit doceniające życie na świeżym powietrzu. Pierwsza wioska Alcudia została otwarta na Majorce w 1950. Goście spali w namiotach, jedli przy stołach piknikowych i myli własne naczynia. (Perełki baru przybyły do ​​1957.) Club Med twierdzi, że ten egalitarny powojenny wyjazd był pierwszym all-inclusive odosobnieniem na wakacje. Od samego początku firma, teraz z ośrodkami 100, ma talent do „odkrywania” najlepszych miejsc na boso - w Polinezji Francuskiej, Brazylii, Tajlandii, Meksyku - zanim ktokolwiek inny. Mark Wiser, wiceprezes ds. Marketingu w Club Med North America, powiedział: „Naszym pierwotnym założeniem było znalezienie spektakularnej lokalizacji, zapewnienie podstawowego poziomu komfortu, przyciągnięcie miłych ludzi i oczekiwanie dobrych rzeczy z tego rodzaju synergii”. Oczywiście, po drodze i na pewno zanim zobaczyłem Martynikę, Club Med zyskał także reputację raju dla swingujących singli. Firma ostrożnie nawiązuje do tego obfitego w przyjęcie doświadczenia jako „Dreszczyk życia w 200%”.

W latach osiemdziesiątych, kiedy po raz pierwszy wszedłem do salonu na świeżym powietrzu w Buccaneer's Creek, pełna skrupułów kontrola była równie intensywna jak podczas biesiady z piwem. Podczas mojej ostatniej wizyty inni goście byli zbyt zajęci ustawieniem się w kolejce, aby improwizować p? tanque zawody przylotów. Nowy BC to zdecydowanie PC. Dyskoteka wyłącza się przed świtem. Katalog pokoi zawiera delikatne przypomnienie o odpowiedzialnym spożywaniu alkoholu. (Napoje energetyczne faktycznie sprzedają szampana.) Do posiłków wymagany jest odpowiedni strój. Dzieci są mile widziane, chociaż nie ma Mini Club, programu dla dzieci w innych Club Meds. Jest też spa z masażem detoksykacyjnym, nową alternatywą dla spania w swoim pokoju. Przechodząc obok sali gimnastycznej, dwukrotnie uczęszczam na zajęcia jogi. Jest zapakowane. Z Francuzami w średnim wieku.

Kiedy ośrodek zostanie ponownie otwarty, pod koniec kwietnia lub na początku maja, kwatery dla gości 293 będą bogate według standardów Club Med. Stawki wzrosły do ​​1,775 $ za osobę na siedem nocy, all-inclusive, ale nadal są okazją w porównaniu do Curtain Bluff na Antigui (od $ 2,625, all-inclusive). Dzięki inwestycji konsorcjum w wysokości X mln USD (częściowo złożonej z funduszy rządowych z Francji i Martyniki) Buccaneer Creek został odbudowany od podstaw. Udoskonalenia obejmują klimatyzację, małe lodówki, telewizory z płaskim ekranem i urządzenia do kąpieli z prysznicem ze strumieniem deszczowym. Istnieją teraz apartamenty 60 wraz ze zwykłymi pokojami. Mimo to pokoje są nadal pełne pudeł, większość budynków znajduje się daleko od plaży i kilka okien jest otwartych. Ale kto chce oglądać CNN (jedyną stację anglojęzyczną), gdy z doku rozciąga się niesamowity widok na zachód słońca, a po drodze urodzony na wyspie barman w Le Madou, który naleją ci biały rumuński martini „krzew” nasycony marakują?

„Próbowałeś tego chleba?” pyta Tatiana. „To zabójca”. Wysoka blondynka pije bochenek z białą czekoladą na stacji chleba w głównej jadalni Pays Mel? S. Ona ma rację. Nawet w wilgotnych tropikach Francuzom zawsze udaje się upiec idealne rogaliki i bagietki. Dziwi mnie, że obywatele, których codzienna taryfa jest jedną z największych kuchni świata, wydają się zadowoleni z bufetu na tacy podczas wakacji. Oczywiście, wiele karaibskich kompleksów korzysta z masowo atrakcyjnych rozwiązań w zakresie usług gastronomicznych. Ale Club Med poprawił opcje gastronomiczne w kilku swoich ulepszonych miejscach; Restauracja Le Belle Cr? Ole na Martinique będzie miała francusko-karaibskie menu fusion (nie gotowe podczas mojego pobytu). Przynajmniej kelnerzy dostarczają przyzwoite wino do każdego stołu. Podczas mojej pierwszej kolacji niepowtarzalny aromat wątroby cielęcia unosi się z saut? patelnie szefa kuchni. Z radością dołączam do długiej linii.

To, co Club Med robi najlepiej, być może lepiej niż jakikolwiek inny ośrodek, wzbudza lojalność. Wynika to głównie z dynamiki społecznej obozu letniego między wielojęzycznym personelem, zwanym GO (ładny organizatorzy) oraz międzynarodowi goście lub GM (ładny członkowie). Czy potrafisz sobie wyobrazić pracownika z Four Seasons, który siada przy twoim stole z pytaniem: „Cześć! Lub zakładanie kostiumu rekina i jazda na deskorolce przez linię bufetów, gryzienie kostek gości? Jest nawet nieoficjalna strona internetowa (www.clubmedplanet.com), których żarliwi GM mogą używać do śledzenia swoich ulubionych GO podczas transferu między ośrodkami. To, wraz ze spontanicznymi interakcjami na plaży i wokół stołu hors d'oeuvres, przypomina mi bazę fanów takich ikon kultury, jak Grateful Dead i Boston Red Sox. Jak to ujął Wiser, „nikt nigdy nie płakał, zostawiając Hyatta na lotnisko”.

Jak więc zmienić zdanie o marce o tak ugruntowanym wizerunku? Burberry to zrobił. Podobnie Apple, Cadillac i Howard Stern. John Vanderslice, prezes i dyrektor generalny Club Med Americas, mówi: „Najlepsze, co mogę zrobić, to otworzyć symbol podróży doświadczalnych. Nasi goście chcą prawdziwych wspomnień, mniej mosiądzu i szkła. I nie szukają linii conga”. Inną możliwą odpowiedzią jest to, że goście Club Med, chociaż nie są starsi niż wcześniej (średni wiek to 40), są mądrzejsi o tym, czego chcą na wakacjach, a program kurortu dojrzał, aby spełnić ich oczekiwania. W związku z tym mniej alkoholi, więcej zajęć rzemieślniczych i wycieczek kulturalnych. Pomaga także mieć seksowne partnerstwa z Crunch Fitness, Mo? T & Chandon, Quiksilver, Lacoste i Puma. Buccaneer's Creek była inspiracją do stworzenia nowej linii kurortu madras-and-lace przez modną brazylijską firmę plażową Rosa Ch ?.

Podobnie jak Club Med, Martynika ciężko pracuje, aby zwabić turystów z USA. W 2001, kiedy American Airlines przerwał bezpośrednie połączenie z San Juan, wyspa spadła z mapy Karaibów. Zasługuje na kolejną szansę; to urocze miejsce, nie tak zatłoczone jak St. Bart's czy Anguilla. Zeszłej jesieni American Eagle wprowadzał cztery loty tygodniowo z San Juan. W Fort-de-France wkrótce może zostać otwarty hotel Marriott; w Le Fran? ois istnieje już spółka stowarzyszona Relais & Ch? teaux, H? tel Cap Est Lagoon.

Ale Buccaneer's Creek dotarł tam pierwszy (w 1969), a jego ustawienie Marin Bay obejmuje jedną z najlepszych plaż na wyspie. Jachty czarterowe wypełniają chroniony port; kobiety smażą dorsza i krewetki akra na rogach ulic Sainte-Anne; rybacy wciąż wyruszyli w drewniane łodzie dzienne. Jako znak dla regionalnych gospodarzy, Club Med kupuje produkty od wyspiarskich rolników, udziela lekcji angielskiego kupcom miejskim, a teraz zatrudnia trzy czwarte pracowników na miejscu. „Pierwsza wersja Club Med nic nie wzięła z naszej kultury”, zauważa Muriel Wiltord-Latamie z Biura Promocji Martyniki. „To zdecydowanie się zmieniło”.

Na stoisku z owocami w pobliżu kościoła Sainte-Anne chwytam czyste kakao, fasolę waniliową i gałkę muszkatołową uprawiane w lesie deszczowym. Z platformy widokowej na szczycie Morne de Gommier, po drugiej stronie zatoki od Buccaneer's Creek, widzę inne kuszące plaże i szczyty, które warto zbadać. Gdy moja taksówka odjeżdża na lotnisko, oferuję cztery małe słowa mądrości ośrodkowi, który ponownie przyjmuje swoje podstawowe zasady joie-de-vivre: przynieś koraliki.

Shane Mitchell jest redaktorem współpracującym z T + L.